Tuesday, July 3, 2007

God bless Super Valu! / mamy prace

Jednak na swiecie nie ma nic gorszego niz praca. Niemozebnie napierdala mnie m. erector spinae, prostowniki ud i kolana. Do tego niewyspanie (w hostelu bylismy o 4 w nocy) no i efekty nie najlepszej diety.
Jako ze, relacja z naszego wyjazdu cieszy sie ogromnym zainteresowaniem, odpowiem na niektore z pytan. Browary sa drogie, wiec pijemy jakis importowane holenderskie 'Duch lager' za 1 Euro. W smaku przypomina troche rozrzedzone Krolewskie. W hostelu od jutra juz nie mieszkamy, gdyz wykombinowalismy mieszkanie do wynajecia, w dodatku w samym centrum.
Widoczki owszem ladne, chociaz zasadniczo to ja wzrokowcem nie jestem, ale przyznam ze burza wyglada imponujaco gdy stoi sie na klifie i spoglada na uderzajace fale.
Od dzisiaj zaczynamy wzmozona suplementacje bialka w diecie, gdyz efektem naszego dotychczasowego zywienia jest to, ze 'zrzucilem kilka kilo' i zapinam pasek podobnie jak w 2 klasie liceum.
A swoja droga to Amerykanie sa strasznymi ignorantami, a Francuzi tak kalecza angielski, ze naprawde ciezko sie dogadac. Zreszta, maja nas chyba juz dosc w tym hostelu za te wszystkie Polish party i odglosy polewania w srodku nocy.

1 comment:

Penktauskas said...

"odglosy polewania w srodku nocy" tożto najpiękniejsze dźwięki dla ucha człowieka, który wyrastał na tej samej ziemii co F. Chopin.
Ale jesli o Francuzów chodzi, to po ichnemu vódka to woda życia. Z resztą, gdybym był Francuzem, to też kaleczyłym angielskim. A tak jestem Polakiem i angielskiego nie umiem. Pozdrawiam