Do naszych bojow z zyciem codziennym dolaczyl nowy wrog - postepujace zrobolenie i nieslychane lenistwo. Przoduje oczywiscie Pecu, ktory chodzi naszprycowany blokerami receptorow histaminowych i spi dzieki nim pol dnia. Niestety, sam mam coraz wieksze problemy by sie mobilizowac. No bo co, po powrocie z roboty o 4 nad ranem i spozyciu browara nie bede przeciez zabawial sie lektura literatury pieknej.
Ale spoko, wierze ze dam rade obejrzec caly polwysep w ciagu tych dwoch miesiecy. To przeciez kupa czasu.
A tak w ogole gaelic to calkiem ciekawy jezyk. Nie slychac go jednak na (nie)szczecie zbyt czesto.
Swoja droga Pecu spotkal wczoraj Fyhre, ktory od razu wydal mi sie byc jakims cpunkiem - raz za wyglad, dwa za zapal z jakim mowil o podrozy do Amsterdamu.
PS Tomku Makosie, tu jest jakis internet zwalony, nie mozemy maili od Ciebie odebrac, wez napisz z konta roadrunner albo per grono. (Nota bene slyszalem o Twoim rektalnym podejsciu ;) nie boj sie, ktos sie w kocu zgodzi)
Friday, July 6, 2007
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comment:
Rok temu dostaliśmy pracę, bo Fyhre(jak to sie pisze) poszedł na odwyk :)
Boze, ile rzeczy przez rok ulatuje zapomnialem ze irlandzki to Gaelic. Masakra, dziury w mozgu po sesji.
Juz wam wyslalem jeszcze raz maila. Jutro pojda nastepne.
Wiesci z Polski. Ja po 12h w szpitalu po 4 dniach wygladalem jak zombi. To bylo okropne, ale jak wpadali pacjenci by ich obsluzyc to bylem pierwszy.;]
Jaka akcja: wczoraj o 23 wpadl do mnie Radek z Mikolajem i poprosili bym ich podwiozl na impreze do Wilgi, 30 km od mojego domu. Oczywiscie byli z lekka pijani i nie wiedzieli gdzie dokladnie jest impreza. Jezdzilismy po lasach, bladzilismy, autochtoni co ledwo z wiatrem wygrali chcieli nam wejsc do wozu, ale sie udalo...:) Dobra akcja.
A jaka pogoda u was? Bo u nas caly cza pada. 15 celsjuszy i pada...
Rok temu pec tez nie mogl pokonac swej atopii i tez musial chodzic przymulony :)
Pozdrawiam
Post a Comment